Nazywanie emocji zamiast ich gaszenia
Naturalnym odruchem rodzica bywa uspokajanie dziecka, zanim jeszcze zdąży ono opowiedzieć, co czuje. „Nie płacz”, „nie ma się czym martwić” brzmią pocieszająco, ale w praktyce często uczą dziecko, że dana emocja jest niepożądana. Pomocniejsze bywa nazwanie tego, co widzimy: „widzę, że jesteś zły”, „wygląda na to, że się czegoś boisz”. Samo nazwanie emocji pomaga dziecku poczuć się zrozumianym i stopniowo uczy je rozpoznawać własne stany.
Bezpieczna przestrzeń, nie natychmiastowe rozwiązanie
Dzieci nie zawsze potrzebują gotowej odpowiedzi na to, co je trapi. Czasem wystarczy poczucie, że mogą o tym powiedzieć bez oceniania i że dorosły obok pozostaje spokojny, nawet gdy dziecko nie jest. Dopiero gdy emocje trochę opadną, warto wspólnie szukać rozwiązań, zamiast robić to w środku burzy.
Kiedy warto skonsultować się ze specjalistą
Jeśli trudne emocje pojawiają się bardzo często, są nieproporcjonalnie silne do sytuacji, albo zaczynają wpływać na sen, apetyt, relacje rówieśnicze czy funkcjonowanie w szkole, dobrym krokiem jest konsultacja psychologiczna dla dzieci i młodzieży. Taka rozmowa pomaga rozeznać sytuację i ustalić, czy potrzebne jest dalsze wsparcie, obserwacja czy psychoterapia dziecka.