Umów wizytę Zadzwoń: 789 597 590

Kiedy nic „wprost” się nie dzieje

Nie każda przemoc o seksualnym podłożu zaczyna się od jawnego zachowania seksualnego. Czasem w kontakcie pozornie nie wydarza się nic, co można byłoby wprost nazwać przekroczeniem na tle seksualnym.

Wyobraźmy sobie relację zawodową lub edukacyjną, w której jedna osoba zaczyna pozostawać w szczególnym polu zainteresowania drugiej. Nie musi pojawić się flirt, propozycja ani próba przekroczenia granicy. Może natomiast istnieć mniej lub bardziej uświadomione pragnienie bycia zauważonym, wybranym, pożądanym.

Od pragnienia do agresji

Co dzieje się wtedy, gdy druga osoba nie podejmuje tej dynamiki i pozostaje w kontakcie wyłącznie na dotychczasowej płaszczyźnie? Może uruchomić się proces, którego seksualne źródło szybko przestaje być widoczne: pragnienie bycia pożądanym → brak odpowiedzi → narcystyczne zranienie → bezsilność → agresja → ukaranie drugiej osoby w innym obszarze.

Pierwotne pragnienie, jak również następujące po nim doświadczenie odrzucenia, może nie zostać świadomie przeżyte. Narcystyczne zranienie domaga się regulacji. Bezsilność może zostać przekształcona w agresję.

Kiedy problemem jest własne pragnienie

Istnieje również drugi, jeszcze mniej oczywisty wariant tego mechanizmu. Agresja nie zawsze musi pojawić się w odpowiedzi na brak odwzajemnienia. Jej źródłem może być także lęk przed własnym pragnieniem.

Doświadczenie pociągu seksualnego wobec konkretnej osoby może pozostawać w konflikcie z pełnioną rolą, granicami relacji, normami albo własnym obrazem siebie. Wówczas problemem przestaje być wyłącznie to, że druga osoba nie odpowiada na zainteresowanie. Problemem staje się sam fakt: „to ja jej pragnę”.

Jeżeli to pragnienie jest trudne do uznania, może uruchamiać lęk, wstyd, napięcie czy potrzebę odzyskania kontroli. Zamiast zostać rozpoznane jako własne doświadczenie, może zostać nieświadomie ulokowane w drugiej osobie – to ona zaczyna być postrzegana jako ta, która „prowokuje”, „przekracza granice” albo „stwarza problem”.

Ukaranie drugiej osoby może wówczas stać się sposobem poradzenia sobie z własnym, nieakceptowanym pragnieniem. Dystansowanie, dewaluowanie czy wykluczanie pozwala odzyskać kontrolę nad czymś, czego człowiek nie potrafi uznać w sobie.

Paradoksalnie więc druga osoba może ponosić konsekwencje nie tylko dlatego, że nie odpowiedziała na cudze pragnienie, ale również dlatego, że stała się jego obiektem.

Kara przeniesiona na inny obszar

W obu wariantach agresja może zostać przeniesiona na obszar, który pozornie z seksualnością nie ma już nic wspólnego. W relacji zawodowej lub edukacyjnej nagle chodzi o kompetencje. O ocenę. O postawę. O możliwość rozwoju. O miejsce w grupie.

Osoba wcześniej dostrzegana zaczyna być pomijana. Jej głos jest słabiej słyszany, kompetencje częściej kwestionowane, pojawia się chłód, zwiększony krytycyzm, deprecjonowanie albo wykluczanie. Każde z tych zachowań może mieć racjonalne uzasadnienie, ponieważ kara została przeniesiona w inny obszar i ubrana w język merytoryczności.

Relacje asymetryczne i władza

Szczególnym przypadkiem są relacje asymetryczne – tam, gdzie jedna osoba może oceniać, decydować, otwierać lub zamykać dostęp do określonych możliwości albo wpływać na pozycję drugiej osoby.

Władza daje wówczas możliwość odreagowania zranienia poprzez decyzje, oceny czy ograniczenie możliwości drugiej osoby, a jednocześnie pozwala ukryć agresję pod pozorem obiektywizmu. Osoba dysponująca przewagą może być przy tym autentycznie przekonana, że jej działania są wyłącznie merytoryczne.

Kiedy trudno nazwać to, co się dzieje

Istnieje przemoc, która nie zostawia siniaków. Jest cicha, subtelna. Ukrywa się w nacisku, niezadowoleniu, manipulacji, dewaluowaniu, wykluczaniu czy wykorzystywaniu przewagi.

Zostawia za to pytanie: „A może to ze mną jest coś nie tak?”. Podważasz to, co czujesz, bo przecież nikt nie krzyczał. A jednak czujesz, że coś ci zrobiono.

Nie wszystko, co nas przekracza, od razu potrafimy nazwać. Warto ufać temu, co czujemy, zanim nauczymy się to rozumieć. Czasem największą umiejętnością jest po prostu nazwać swoją krzywdę krzywdą.